"Znałem wielu ludzi, którzy zeszli na złą drogę, dlatego powiedziałem sobie, że muszę być w porządku" - mówi sierżant Scott Praytor, służący w policji w Birmingham od 18 lat.
"Ta praca daje człowiekowi nieźle w kość" - przyznaje Praytor. - "Ale mam odskocznię w postaci mojej wiary. To mi bardzo pomaga".
Mimo iż wspólcześni detektywi dysponują różnorodnymi nowinkami technologicznymi, które pomagają im w rozwiązywaniu spraw, Praytor jest przekonany, że nigdy nie zastąpią one człowieka. "To nie nauka przyczynia się do wyjaśnienia zagade kryminalnych, ale rozmowy z ludźmi i mnóstwo czarnej roboty" - dodaje.


