< Artykuły

Michele Wood

Michele Wood jest detektywem z Chicago i aktualnie jedyną kobietą w tamtejszym wydziale zabójstw.

 

Wcześniej pracowała w specjalnej jednostce ds. ofiar przemocy w rodzinie oraz w jednostce ds. brutalnych przestępstw, zajmujących się zabójstwami, działalnością gangów i przestępstwami na tle seksualnym. Ma na koncie ponad 300 aresztowań i 40 wyróżnień.

 

Specjalizuje się w badaniu śladów krwi, zabezpieczaniu i analizie miejsca zdarzenia, zbieraniu dowodów oraz w przesłuchiwaniu podejrzanych i świadków w sprawach zabójstw.

 

Krótki wywiad z Michele

 

Co sprawiło, że zgodziła się pani wystąpić w „Śladami zbrodni”?

Dwa słowa - Joe Schillaci. Uwielbiałam go oglądać w „48 godzinach” i chciałam z nim pracować.

 

W jaki sposób doświadczenie w wydziale zabójstw pomogło pani przy ponownym badaniu tych spraw?

Analizuję te sprawy dokładnie tak, jak pracuję na co dzień w Chicago. Miejsce zbrodni traktuję, jakby do mnie mówiło, w identyczny sposób jak w mojej pracy prowadzę też przesłuchania i rozmowy ze świadkami.

 

Co jest pani największym atutem w pracy śledczego?

Jestem wytrwała, skupiona i zwracam uwagę na szczegóły. Mam też świetną pamięć.

 

Jaką rolę gra pani w zespole „Śladami zbrodni”?

Sceptyka.

 

Praca detektywa z wydziału zabójstw wydaje się bardzo trudna. Czy pamięta pani coś, dzięki czemu poczuła pani szczególnie mocno, że ma ona sens?

Ilekroć jestem w stanie postawić komuś zarzut zabójstwa, czuję, że moja praca ma sens. Lubię widzieć ich miny, kiedy dowiadują się, że będą musieli zapłacić za to, co zrobili.

 

Co sprawilo, że została pani detektywem?

Od dziecka chciałam być detektywem w wydziale zabójstw. Jestem z natury ciekawska i zawsze mnie interesowały kryminały, i te książkowe, i te w telewizji.

 

Jak się pani relaksuje i odstresowuje?

Uwielbiam spędzać czas w domu z mężem Erickiem (moim najlepszym przyjacielem!) i dwoma psiakami: Humbugiem i Bellą. Codziennie chodzę też na siłownię. To mi pomaga wyładować nadmiar energii.

 

Co pani lubi robić w wolnym czasie?

Poza pracą i udziałem w programie nie mam już za dużo wolnego czasu, ale jeśli mi się to czasem zdarzy, najbardziej lubię po prostu nic nie robić.

 

Kto i co panią inspiruje?

Mój przełożony, który jest wyjątkowym twardzielem – i dlatego go uwielbiam. Dsotrzegł we mnie zapał i umożliwił mi pracę w wydziale zabójstw.

 

Czy ma pani jakieś nietypowe hobby lub umiejętności?

Moi współpracownicy twierdzą, że świetnie mi wychodzi udawanie innych.

 

Co panią bawi?

Śmianie się z samej siebie.

 

Jaka informacja o pani może zaskoczyć widzów?

Zanim zostałam policjantką, byłam stewardesą. Sami sobie rozdawajcie te cholerne orzeszki.