< Back to Files

Dusiciel z Bostonu: Alberto DeSalvo

Crime Files

Więcej

W okresie między czerwcem 1962 r. a styczniem 1964 r. w Bostonie dokonano serii makabrycznych zbrodni. Ofiarami były wyłącznie kobiety i wszystkie zmarły w wyniku uduszenia. Podobnie jak w przypadku serii brutalnych mordów w Londynie, które przypisywano głównie rzeźnikowi znanemu jako „Kuba Rozpruwacz”, uważano, że wszystkich zbrodni popełnionych w Bostonie dokonał jeden socjopata. Obie sprawy do dziś otacza aura tajemniczości. Dusicielowi z Bostonu przypisuje się odpowiedzialność za zamordowanie prawdopodobnie jedenastu (spośród trzynastu zidentyfikowanych) kobiet, z których żadna nie była prostytutką. Podobnie jak w przypadku zbrodni przypisywanych krwawemu mordercy z epoki wiktoriańskiej, za mordy popełnione na terenie Bostonu nikt nie został osądzony. Uważa się jednak (takie przynajmniej było zdanie ówczesnej opinii publicznej), że ich sprawcą był Albert DeSalvo. W istocie mężczyzna przyznał się do trzynastu morderstw przypisywanych dusicielowi z Bostonu. Cień wątpliwości co do prawdziwości jego zeznań rzuciły jednak świadectwa jego współpracowników i innych osób, które osobiście go znały. Tym, co wyróżnia zbrodnie popełnione w Bostonie spośród całej masy seryjnych morderstw, jest dojrzały lub podeszły wiek ofiar, który – w połączeniu z ich samotnością i bezbronnością zwiększa tragizm ich śmierci. Albert DeSalvo – dobrze zbudowany 29-latek – był wielokrotnie notowany za włamania. Odsiedział karę więzienia za serię nietypowych najść dokonywanych zawsze według tego samego scenariusza. Pukał do drzwi domu wybranej kobiety (którą wcześniej podglądał), przedstawiał się jako wzorowy skaut, po czym – jeśli został wpuszczony do środka – „spełniał oczekiwania” kobiety. Wydawało się, że to taka jego niegroźna – a jednak niepokojąca – rozrywka. DeSalvo spędził 18 miesięcy w więzieniu za te wybryki na tle seksualnym. DeSalvo miał ciężkie dzieciństwo. Wychowywał się z czworgiem rodzeństwa, a jego ojciec był alkoholikiem fizycznie znęcającym się nad żoną. Chłopak wyrósł na młodocianego przestępcę i wielokrotnie siedział w więzieniu za przemoc i drobne wykroczenia. Gdy po latach został wyrzucony z armii za niewykonywanie rozkazów, ustatkował się i poślubił ukochaną – Niemkę Irmgard Beck. Żyli na skromnym poziomie i choć Irmgad urodziła niepełnosprawne dziecko, rodzina była w stanie się utrzymać. Świadoma dużych potrzeb seksualnych męża, kobieta unikała zbliżenia w obawie o poczęcie kolejnego niepełnosprawnego dziecka. Tym razem na świat przyszedł jednak zdrowy chłopiec. DeSalvo zyskał opinię człowieka rodzinnego i był ceniony zarówno przez szefa, jak i kolegów z pracy. Ponadto uchodził za nieznośnego samochwałę i może właśnie dlatego policja nie wierzyła mu, gdy zeznał, że to on jest dusicielem z Bostonu.