60 DNI W WIĘZIENIU

Więcej
< Artykuły

„Obejmując stanowisko, nie sądziłem, że jest aż tak źle”. - Szeryf Noel.

Siedem osób, wśród których znaleźli się gospodyni domowa, córka Muhammada Alego i nastolatek, dobrowolnie idzie do więzienia, choć żadna z nich nie złamała prawa.

Założeniem tego pionierskiego eksperymentu jest wmieszanie zwykłych obywateli w społeczność więzienną, co pozwoli naczelnikowi uzyskać informacje z pierwszej ręki i poprawić warunki panujące za kratkami. W więzieniu hrabstwa County w Jeffersonville handel narkotykami i agresja były dotychczas na porządku dziennym. Strażnicy niewiele sobie z tego robili. Nawet najbrutalniejsi mordercy trzymali w celi telefony komórkowe. Narkomani często sami oddawali się w ręce policji, by trafić za kratki, gdzie dostęp do narkotyków jest znacznie łatwiejszy. Z kolei dilerzy więzienni byli w stanie rozprowadzać towar również poza murami. Co jakiś czas przez wybite okno opuszczano kontener, który docierał na ulicę. Narkomani gromadzili się pod murami, wkładali do kontenera pieniądze i czekali na swoją działkę heroiny. Przynajmniej do czasu, gdy na początku 2015 roku naczelnikiem więzienia został Jamey Noel. Stanął przed arcytrudnym zadaniem – miał poprawić warunki i wyplenić korupcję. 

 

Według Noela winę za obecny stan rzeczy ponosi poprzedni zarząd więzienia. Noel twierdzi, że warunki panujące w więzieniu były dla niektórych przestępców lepsze niż na wolności. Według niego, to oni byli prawdziwymi kierownikami więzienia. Wszystkiemu winne było niewłaściwe zarządzanie. Przestępcy otwarcie przyznawali, że wolą zostać za kratkami ze względu na niską cenę narkotyków. Wiele osób miało możliwość wyjścia za kaucją, ale nie chciało z niej skorzystać. Zostawali na własne życzenie. Noel ma jednak pomysł na poprawę warunków. Jego tajną bronią jest siedmiu ochotników, którzy trafią do więzienia i będą składać raporty. Współwięźniom powiedziano, że siódemka ochotników zgodziła się na udział w filmie o nowych więźniach. Ochotnicy wcielili się w role przestępców i przez 60 dni filmowano każdy ich krok. Strażnicy więzienni nie wiedzieli, że Robert, córka Muhamada Alego Maryum, Zach, Tami, Jeff, Isaiah oraz Barbara to w rzeczywistości normalni obywatele, którzy nie popełnili żadnego przestępstwa. Powiedziano im, że przyjechali do Jeffersonville z okolicznych stanów. 

 

25-letnia Barbara to przedstawicielka ogółu społeczeństwa amerykańskiego. Matka dwojga dzieci i żona żołnierza znała dotychczas więzienia wyłącznie z filmów. Wcześniej nie rozumiała, dlaczego więźniowie mają takie same prawa jak ciężko pracujący obywatele. Przyznaje jednak, że podczas pobytu za kratkami zmieniła zdanie i zaprzyjaźniła się z kilkoma współwięźniarkami.

Twierdzi, że pobyt w więzieniu zmienił jej spojrzenie na świat. Barbara znacznie lepiej poznała samą siebie.

„Obecnie wszystkich ludzi traktuję jednakowo.”

„Zaprzyjaźniłam się z niektórymi współwięźniarkami.”
„One również są matkami, które bardzo tęsknią za swoimi dziećmi.”
„Tęsknią za bliskimi”.

Mimo wszystko twierdzi, że wiele rzeczy wymaga poprawy. Zamiast pracować, więźniowie całymi dniami oglądają telewizję. Zwróciła uwagę na liczne kontakty seksualne oraz wszechobecne narkotyki.

 

„Więźniowie zrobią wszystko, by znaleźć się na haju.”

„Ludzie przemycają zegarki i biżuterię – przedmioty, które mogą wymienić lub sprzedać.”

Barbara przyznaje, że więźniowie często łączą się w pary. Sama trzymała z kobietami, którym służyła swoją radą i oferowała wsparcie. Siedmiu ochotników traktowano dokładnie tak samo, jak pozostałych więźniów. Tym samym Noel mógł liczyć na opinię z pierwszej ręki. Jego pomysł nie zyskał aprobaty więźniów. Więźniowie skarżyli się na naczelnika w mediach społecznościowych, używając w tym celu przemyconych telefonów komórkowych.

„Odkąd Noel został naczelnikiem, skończyło się ćpanie. Sprowadźcie starego naczelnika.”

Noel szacuje, że w pierwszym miesiącu 55 z 530 więźniów miało możliwość wyjścia na wolność, ale z niej nie skorzystało. Mimo to naczelnik nie dawał za wygraną. „Wziąłem głęboki wdech i postanowiłem działać. Wiedziałem, że gorzej być nie może.” Za cel postawił sobie odzyskanie kontroli nad więzieniem, co wcale nie było łatwe.

Krótko po przejęciu obowiązków naczelnika odkrył okno, przez które więźniowie wyprowadzają narkotyki. Od tamtej pory organizował regularne naloty na potencjalnych dilerów, ale wkrótce zrozumiał, że to za mało. „Próbowaliśmy usunąć narkotyki oraz telefony komórkowe. Te słychać było na każdym kroku. Więźniom nie chciało się nawet ich wyciszać.” Działania przyniosły spodziewany efekt, ale naraziły naczelnika na obraźliwe komentarze, które kierowali pod jego adresem więźniowie. Noel twierdzi, że więźniowie nie powinni mieć dostępu do telefonów komórkowych. „Niektórzy przestępcy wydzwaniali do swoich ofiar. To był prawdziwy koszmar.”

Kiedy otrzymał propozycję nakręcenia filmu dokumentalnego, Noel postanowił wykorzystać ją do własnych celów. „Zgodziłem się pod warunkiem wprowadzenia na teren zakładu karnego kilku tajniaków, którzy przekazywaliby mi, co się tam dzieje.” Przyznaje, że istniały liczne przeszkody natury prawnej, które uniemożliwiały osadzenie w więzieniu niewinnych ludzi, ale z pomocą prawnika zdołali je obejść. Jego zdaniem opłacało się podjąć ryzyko.

 

Noel wraz z producentami programu wybrali siedmiu spośród stu kandydatów. Tylko jedna osoba w biurze szeryfa wiedziała, że nie są prawdziwymi więźniami. Uczestnicy eksperymentu przeszli podstawowe szkolenie, w czasie którego usłyszeli, czego nie wolno im robić. „Niektórzy podeszli do tego bardzo poważnie. Byli znakomitymi świadkami.” Noel był zadowolony z końcowego rezultatu. Eksperyment dostarczył wielu cennych informacji, m.in. o ludziach, którzy celowo łamali prawo, by trafić do więzienia. Jeden z ochotników ustalił, że współwięzień planował zorganizować bunt. „Udało nam się zapobiec małej więziennej rebelii.”

 

„Wystarczy kilka dni nieuwagi, by sprawy przybrały zły obrót.”
„Ale czegoś takiego się nie spodziewałem.”
„Kiedy przejmowałem obowiązki naczelnika, nie sądziłem, że jest aż tak źle.”