NOCNY PATROL - NOWY SEZON

Więcej
< Artykuły

Jeden dzień z życia technika kryminalistycznego

„Gdziekolwiek stanął, czegokolwiek dotknął, cokolwiek pozostawił, nawet nieświadomie, będzie milczącym świadkiem przeciwko niemu".

Edmund Locard Wstęp - Wbrew pozorom pracujący dla kanału Crime and Investigation bynajmniej nie przechodzą codziennie pod taśmą z napisem „Miejsce przestępstwa - Nie wchodzić”, a już zwłaszcza, gdy znajduje się ona na drzwiach mieszkania w jednym z najbardziej prestiżowych adresów w Londynie. Niemniej jednak dokładnie o 9.24 słonecznego jesiennego poranka to właśnie robię razem z Rachael, moją koleżanką z pracy. Mamy okazję poczuć się jak prawdziwi śledczy w przeddzień emisji drugiej serii „Opowieści Freda Dinenage'a”

9.30. Wcisnąwszy się do najmniejszej windy na świecie (całe szczęście, że Rachael i ja blisko ze sobą współpracujemy), wkrótce wspinamy się do jadalni w południowej wieży mostu Tower. To nie jest zwykłe miejsce przestępstwa. Z historyczną scenerią łączy się historyczny widok na północny brzeg Tamizy i sam most. A gdy tylko docieramy na górę, trafiamy w sam środek wydarzeń. Na stoliku leżą dwie autentyczne gazety z lat 50. informujące na pierwszych stronach o makabrycznych morderstwach. Między drzwiami wisi żółta taśma, a w samej jadalni operatora mostu, pełnej metalowych skrzyń i sprzętu kryminalistycznego, mnóstwo się dzieje. Bez wątpienia jesteśmy we właściwym miejscu. Po nawiązaniu znajomości ze śledczymi, dziennikarzami i fotografami, którzy będą nam towarzyszyć przez cały dzień na miejscu przestępstwa, były główny inspektor Scotland Yardu Steve Gaskin nakreśla nam rozkład zajęć. Steve, który pracował przy sprawie Archibalda Halla (kamerdynera-potwora), jest fascynującym źródłem wiedzy kryminalistycznej. Ma też czarny pas w taekwondo, uznajemy więc, że potrafi sam o siebie zadbać. Wstęp dobiega końca i przechodzimy do słynnej jadalni, gdzie zajmujemy miejsca przed znajomą brązową kopertą z napisem „Uwagi o sprawie – POUFNE” Wdzięczni, że zdążyliśmy już strawić śniadanie, otwieramy wierne kopie policyjnych akt (są na nich nawet autentyczne plamy po kawie) i zagłębiamy się w nasze pierwsze dochodzenie.

10.26. NOTATKA „Wznowienie śledztwa w sprawie morderstwa przypuszczalnie popełnionego przez znanego seryjnego mordercę, straconego 50 lat wcześniej”, Mamy więc morderstwo z niespodzianką. Przed egzekucją zabójca dał do zrozumienia, że ma na koncie więcej morderstw niż te, za które został skazany, co przypomina sprawę Petera Manuela z tej samej epoki. Pół wieku później znaleziono ludzkie szczątki noszące wszystkie ślady sposobu działania owego mordercy. Naszym zadaniem, przy użyciu wszelkich dostępnych metod kryminalistycznych, jest ustalenie, czy rzeczywiście to on był sprawcą. Steve daje nam pierwsze zadanie do wypełnienia. Jest to kartka formatu A-4 z jakimś obrazkiem, a my mamy powiedzieć, co właściwie przedstawia. To nasza pierwsza okazja, by zabłysnąć jako początkujący śledczy, przystępujemy więc z zapałem do rozgryzania tej zagadki. Dla zachęty Steve obiecuje też bombonierkę temu, kto udzieli poprawnej odpowiedzi. Po namyśle jesteśmy przekonani, że to jakiś odcisk palca. Tymczasem Steve oznajmia, że w rzeczywistości jest to... krowa! Co tu gadać, nie popisaliśmy się. Celem tego ćwiczenia najwyraźniej jest uzmysłowienie nam, jak ważna jest umiejętność patrzenia w odpowiedni sposób, zanim prawda objawi się sama. Jeśli mamy rozwiązać tę sprawę, musimy się wiele nauczyć!

11.04. Ślady pozostawione na miejscu przestępstwa, nawet takie fikcyjne, mogą być bardzo niewyraźne, a do tego zanieczyszczone. Ku naszej radości Steve wręcza każdemu z nas autentyczny strój technika kryminalistycznego wraz z maską i lateksowymi rękawiczkami. Super! Rachael przebiera się jako pierwsza i po 11 minutach śmiechu i robienia sobie nawzajem zdjęć (wiem, że to mało profesjonalne) wracamy do śledztwa. Najpierw odciski palców. Przyglądając się z zaciekawieniem własnym palcom, odkrywamy nieznany nam dotąd świat łuków, pętli i spirali. Teraz zaczyna się właściwa zabawa. Dostajemy kartkę, na której możemy pobrać własne odciski. Aby uzyskać najlepszy rezultat, każdy palec trzeba starannie docisnąć, lekko nim obracając. Przybieramy przy tym najróżniejsze pozy, co oczywiście wywołuje chichot pozostałych uczestników. Analiza odcisków jest równie zabawna, sprawdzamy bowiem, czy ktoś z nas ma może niezwykle rzadki wzór „przypadkowy”. Niestety nikt, ale kiedy Steve pokazuje nam, czym są grzbiety, następny poziom analizy linii papilarnych, pojawia się cała nowa lista kształtów do rozpoznania. W brytyjskich sądach potwierdzenie właściciela danego odcisku palca wymaga zgodności 16 punktów identyfikacji. Zaczynamy rozumieć, dlaczego wyszkolenie eksperta w tej dziedzinie trwa aż 7 lat. Mam coraz większą nadzieję, że nasz zabójca nosił rękawiczki!

11.53. Steve opowiada nam o różnych formach, jakie przybiera rozpryskująca się krew - na ekranie projektora przed nami migają niepokojące kształty. Uspokojeni przez Steve’a, że krew, którą dziś zobaczymy, jest sztuczna, słuchamy z otwartymi ustami opowieści o morderstwach i o tym, czego można się dowiedzieć na podstawie śladów krwi. Promień, w jakim upadły krople krwi, wystarcza ekspertowi do ustalenia, czy ofiara wyszła z pokoju, czy się z niego wyczołgała. Następnie poznajemy specjalny program komputerowy do tworzenia portretów pamięciowych sprawcy według opisu świadków. Śmiejąc się z tych wszystkich brwi i wąsów, jakie mamy do dyspozycji, próbujemy stworzyć własne twarze. Teraz przychodzi pora na balistykę, czyli broń palną i wybuchy. Dowiadujemy się o mikrośladach w postaci wgłębienia pozostawianego przez iglicę na łusce pocisku. Jest ono niepowtarzalne dla każdej sztuki broni. Aby nam to zademonstrować, Steve rozdaje kilka cyfrowych mikroskopów o czterystukrotnym powiększeniu. Nowa zabawka tak bardzo nam się podoba, że natychmiast wypróbowujemy ją na wszystkim, co tylko się da, łącznie z naszymi twarzami, i oglądamy rezultaty na laptopie. Wszystko na żywo! Chyba największe wrażenie robią pory na skórze, z których wypływa pot. Wygląda to jak miniaturowy wulkan.

13.03. Po szaszłykach z kurczaka w końcu jesteśmy gotowi wkroczyć na miejsce fikcyjnego morderstwa. Dzielimy się na dwa zespoły. Nie możemy się już doczekać z Rachael, kiedy w końcu sprawdzimy nasze nowe umiejętności. Skwapliwie wciskamy się do niewielkiej sypialni obok jadalni i jakby w zwolnionym tempie rejestrujemy szczegóły. Ściany zbryzgane krwią, na podłodze wokół łóżka leżą rozrzucone narzędzia majsterkowicza, przy kaloryferze – łuski, a na dywanie – banknoty i parę jabłek. Drapiemy się po głowach, zastanawiając się, od czego zacząć rozwikływanie tej zagadki. Rachael ma pomysł. Próbuje odtworzyć wydarzenia, które tu najprawdopodobniej zaszły. Rozpiera mnie duma, ponieważ udaje mi się potwierdzić, że ślady uzębienia pozostawione na jabłku z pewnością należą do naszego zabójcy. Metodą chromatografii papieru Rachael ustala następnie, że długopis użyty na kawałku papieru znalezionym na miejscu zbrodni pochodzi z tego samego zestawu, który zabezpieczono w domu zabójcy. Choć to wszystko kompletna fikcja, w pokoju panuje spory ruch; każdy dowód i ślad trzeba zidentyfikować i opisać. Na rozbitym kubku znajdujemy odciski palców ofiary, a ślady krwi mordercy każą nam przypuszczać, że doszło tu do walki. Za pomocą mikroskopu ustalamy, że łuski pochodzą z tej samej broni co łuski znalezione w domu zabójcy. Ostatecznym potwierdzeniem obecności mordercy na miejscu zbrodni są jego odciski palców odkryte na banknotach. Krew na ścianach okazuje się keczupem, na tym etapie nie wiemy więc, jaka była przyczyna śmierci naszej ofiary – musi to ustalić patolog.

15:45. To niezapomniane, fascynujące doświadczenie dobiega końca, a my z jeszcze większym uznaniem patrzymy na niesamowite umiejętności, które trzeba opanować w tym wyjątkowym zawodzie. Z czekoladkami w ręku i schowanymi do toreb autentycznymi strojami techników kryminalistycznych, które przydadzą się na Halloween, odczytujemy na ekranie nasze ostatnie zadanie: „Dziękujęmy za poświęcony czas. A teraz, jak przystało na policjantów po pracy, napijmy się piwa”. W tym wypadku szkolenie jest zbędne.