Opowiem ci o zbrodni

o 22:00
17 października
Więcej
< Artykuły

Katarzyna Bonda - "Łaska"

Fragment opowiadania Katarzyny Bonda pt. "Łaska"

Rzeka w czerwcu przypominała jej o pierwszej ciąży. Miała piętnaście lat i uciekała z domu przed ojczymem na łachę. Wystawiała brzuch do słońca, trwała tak aż do zachodu. Wyobrażała sobie białą suknię, kościół pełen ludzi. Kwiaty, ryż, może tort z dwiema figurkami z marcepanu – jak na filmach. Dalej jasne mieszkanie w bloku, z centralnym ogrzewaniem, więc nigdy już nie będzie miała brudnych dłoni od węgla. Flaszki w barku. Ciastka w kredensie. Koniecznie serwety haftowane krzyżykami na stole. Parująca zupa w wazie z porcelany. Żadnych siniaków, zadrapań i śladów od uderzeń. Odkurzać będzie codziennie, obiecywała sobie. I uciekała w marzenia. Bo, że po porodzie jej życie się zmieni, była przekonana. Grzesiek zwykle był przy forsie, miał gest. Niczego jej nie będzie żałował. Tysiące razy myślała o tym, jak triumfalnie opuszcza tę norę, w której przyszło jej się wychowywać. A jej przyszły mąż – zbój, oszust i złodziej – na odchodne wali ojczyma w mordę, za wszystkie niegodziwości, których doznała, aż posypią się nieliczne zęby jej kata. To były ostatnie chwile, kiedy wierzyła, że ma szanse żyć inaczej niż jej babka i matka. Że to w ogóle jest możliwe. Dziś minęło dziesięć lat, a ona urodziła Grześkowi jeszcze dwójkę dzieci. Nigdy nie założyła białej sukienki. Ślub wzięła w urzędzie z takim jednym kolegą, który chciał się uwolnić od wojska, bo w międzyczasie Grzesiek poszedł siedzieć, a dziecko powinno mieć ojca. Założyła połyskliwą, fioletową spódnicę z kreszu, przyjęcie zrobili w jej rodzinnym domu. Zaraz po ceremonii ojczym podbił oko matce, a Monikę próbował zgwałcić i udusić, bo uznał, że ukradła mu pięćdziesiąt złotych. Jej małżonek udał, że niczego nie widzi. Kiedy zrobiła awanturę, wypił z ojczymem kilka flaszek na zgodę, a potem spali jak bracia, odwróceni do siebie plecami, na jednym tapczanie. Po dwóch miesiącach Monika zorientowała się, że wzięła sobie pod dach alkoholika i zamiast marzeń o innym życiu powinna nauczyć się radzić sobie z tym, jakie ma. Wrócili do siebie z Grześkiem, ale zaraz odwiesili mu stare wyroki, więc jak wszystkie kobiety w jej rodzinie była sama. Podczas kolejnych ciąż nie bywała już nad rzeką. O niczym nie myślała, starała się przetrwać. Legalnie przepracowała dwa miesiące. Głodowe stawki, ale przynajmniej uczciwie zarobione pieniądze, myślała. Przy wypłacie okazało się, że i tak nie płacili za nią ubezpieczenia. – Skoro mam kręcić, to przynajmniej dla siebie – rzuciła pracodawcy w twarz i odeszła z kasą pancerną oraz kodem do jej otwarcia.

                                                                                                           (s.18-19)

 

Szukaj książki "Opowiem ci o zbrodni" w księgarniach Empik oraz Świat Książki